Jak planować historię? Ogrodnik kontra Architekt

                                                                        „Dawanie porad pisarskich jest trudne z jednego prostego powodu…”

Cześć wszystkim! Jest mi niezmiernie miło powitać was w kolejnym artykule na moim blogu. Dziś zajmiemy się tym jak planować historię a następnie w jaki sposób ją zrealizować. Jest to pierwszy artykuł z cyklu „Droga Opowiadacza”, serii, która ma pomóc tym, którzy dopiero zaczynają swoją Pisarską Drogę i pragną napisać pierwsze opowiadanie, jednak nie wiedzą, jak się do tego zabrać.

Oczywiście zapraszam do śledzenia nowych artykułów również osoby, które mają już jakieś doświadczenia pisarskie. Kto wie, może znajdziecie coś, o czym nie mieliście żadnego pojęcia. Tak więc, nie przedłużając, zaczynajmy!

Na internetach jest dużo porad pisarskich. Jeśli dodamy jeszcze informacje znajdujące się w sferze anglojęzycznej, sama masa rad mogłaby utworzyć własne pole grawitacyjne! Ostatnio, szukając ciekawego podcastu, natrafiłem na taki tytuł: „Jak ulepszyć budowanie systemów magicznych”. Odcinek miał dwie godziny. Przez sto dwadzieścia minut trójka ekspertów dyskutowała nad częścią części części całego pisania.

Teraz pojawia się proste, ale zasadnicze pytanie. Jeśli istnieje tak dużo porad dawanych przez prawdziwych specjalistów w danej dziedzinie, to dlaczego nie każdy pisze kolejnej Gry o tron czy Lalki?

Powodów jest oczywiście wiele, jednak podczas moich obserwacji zauważyłem jeden trend. Bardzo często dobre rady są skierowane do niewłaściwego odbiorcy albo nie są odpowiednio dopasowane do indywidualnych preferencji.

Każdy z nas jest inny. To banał, jednak jest wart podkreślenia. Każdy ma swój ulubiony sposób tworzenia historii. Jedni uwielbiają pracować rano, inni wieczorem. Niektórzy muszą pracować z muzyką, a inni najchętniej zamknęliby się w dźwiękoszczelnej kapsule na dnie morza.

Jesteśmy różni. Jeśli nienawidzisz słupków, liczb, schematów i diagramów, to rada w rodzaju: „Stwórz plan powieści i codziennie licz napisane słowa” będzie dla ciebie całkowicie okropna.

Do tego osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z pisarstwem, zwyczajnie nie wiedzą, które rady będą dla nich dobre, a które niekoniecznie.

Jednak nie martwcie się. Z pomocą przychodzi narzędzie, które nazwałem spektrum „Ogrodnicy kontra Architekci”. W tym artykule spróbuję, odpowiedzieć na pytanie jak planować historię oraz scharakteryzować obie persony, Ogrodnika i Architekta, tak abyście mogli lepiej zrozumieć, jaki jest wasz pisarski proces.

Na dwóch krańcach spektrum znajdują się dwie skrajności: Skrajny Ogrodnik i Skrajny Architekt. W pierwszej z nich pisarz wciela się w odkrywcę przemierzającego nieznane lądy.

Ogrodnik, pachnące kwiaty i rozgardiasz w ogródku

Bycie nastolatkiem ma jedną zasadniczą wadę: czasami niektóre rzeczy bierzesz zbyt dosłownie. Tak jak wspominałem w pierwszym artykule na tym blogu, zacząłem pisać w wieku trzynastu lat. W gimnazjum (tak, wiem, że jestem stary), jak to gimbus, pisałem bez ładu i składu. Czasami coś planowałem, czasami nie. Czasem jedną scenę, czasem całą historię. Totalny, absolutny chaos.

Dlatego kiedy poszedłem do liceum, powiedziałem sobie: „Jestem już dorosły, powinienem się tak zachowywać”. Więc zrobiłem to, co każdy dojrzały człowiek. Zacząłem szukać rad w internecie. Po krótkich poszukiwaniach trafiłem na artykuł, który proponował porady pisarskie, podobno inspirowane lekcjami Ernesta Hemingwaya.

Rada brzmiała mniej więcej tak: „Po prostu pisz, czytaj, a następnie pisz dalej”. Tyle. Historie przyjdą same. Wydawało mi się to trochę nietypowe, ale jeśli osoba na internetach tak mówiła i powoływała się na autorytet wielkiego pisarza, to kim jestem ja, aby oceniać?

Zacząłem wprowadzać tę radę w życie. Sam proces wyglądał mniej więcej tak. Mam jakiś pomysł na historię, bohatera, świat czy cokolwiek. Siadam przed zeszytem i próbuję stworzyć z tej idei pierwszą scenę. Następnego dnia, czy kiedy tam mam czas, wracam do napisanego fragmentu historii, czytam go i próbuję ją kontynuować.

Jeśli w pierwszej scenie ktoś kogoś zabił, w drugiej mógł pójść do więzienia. Jeśli w historii nie działo się za dużo, to gdy bohater stwierdził, że może się przeziębić, potem dostawał temperatury. Nie miałem żadnego planu, żadnej struktury, często nie posiadałem nawet sprecyzowanych pomysłów na bohatera. W szkole Maciek pożyczył ode mnie książkę — Maciek pojawia się w historii. Na historii mówimy o średniowieczu — bohaterowie zaczynają walczyć na miecze.

Ta metoda wiele mi dała, ale jednocześnie stworzyła ogromne trudności. Dzięki niej mogłem od razu zacząć kreować to, co siedzi mi w głowie, bez pośredników. Powstawały dzięki temu fascynujące początki.

Jednak moja praca była nieregularna i zawsze towarzyszył jej strach. Nie miałem pojęcia, co będzie dalej. Kiedy historia miała przejść do innego miejsca albo rozpocząć nowy wątek, zamarzałem, ponieważ nie wiedziałem, co zrobić dalej.

Skrajny Ogrodnik posiada tylko jedną, ale potężną broń — konewkę. Wybiera, nie patrząc na etykiety, jedno ziarenko i zaczyna je podlewać. Może wyrośnie róża, może pomidor albo jakimś cudem cebula. Jednocześnie Ogrodnik ma trudności z planowaniem, czuje do niego silną niechęć i wydaje mu się, że krępuje ono jego kreatywny potencjał.

Skrajny Ogrodnik gardzi szczegółowymi planami własnych historii. Za to Skrajny Architekt nie potrafiłby bez nich funkcjonować.

Architekt, dobry plan, wykonanie… po co to komu?

Nastolatkowie mają tendencję do brania wszystkiego zbyt dosłownie, jednak dorośli lubią komplikować rzeczy, które są czasami bardzo proste.

Skończyłem liceum, zdałem maturę i poszedłem na studia, jednak wciąż nie dokończyłem żadnej ze swoich historii. Coś było nie tak. Musiałem to zmienić. Uznałem, że jedna rada to za mało, żeby zrozumieć, jak pisać. Ale co, jeśli znajdę całą teczkę rad?

Po raz kolejny zacząłem swoje poszukiwania w internecie. Obejrzałem jeden, drugi i trzeci filmik mądrych ludzi mówiących mądre rzeczy. Przesłuchałem kilka podcastów, przeczytałem parę artykułów. Nawet przebrnąłem przez jedną książkę dotyczącą pisarstwa!

Porad było wiele, jednak można je podsumować stwierdzeniem: „Planuj, jeśli ci życie miłe”. Im więcej planujesz, tym więcej wiesz o swojej powieści. Im więcej wiesz o powieści, tym więcej ostatecznie napiszesz.

Uzbrojony w tę wiedzę, złapałem komputer i zacząłem kreślić. Na początku bohaterowie i postacie. Przy każdej należało odpowiedzieć na pytania dotyczące jej przeszłości, charakteru i tak dalej.

Świat. Najpierw przeczytać przynajmniej ze dwie książki z interesującego mnie obszaru, a następnie napisać encyklopedię świata z historią przynajmniej ostatnich pięciuset lat.

W końcu fabuła. Dwanaście głównych punktów, czterdzieści podstawowych elementów oraz wreszcie osiemdziesiąt scen konspektu. Kiedy po trzech miesiącach ciężkiej pracy skończyłem swoje planistyczne dzieło, wiedziałem już wszystko. Nawet to, że główny bohater Tranes kichnie w pięćdziesiątej trzeciej scenie, stojąc w mieście, które miało czterysta lat opisanej historii.

Byłem gotowy. Czas tworzyć powieść.

Jednak stało się coś dziwnego, nie chciało mi się pisać samej historii. Już wszystko na jej temat wiedziałem. Po co cokolwiek dodawać?

Wreszcie jakoś się zmusiłem. Zacząłem pisać i w pewnym momencie natrafiłem na fragment, w którym musiałem opisać jakiegoś króla. Jak on miał na imię i z jakiego rodu pochodził? Znalezienie tych informacji zajęło mi dobre dwadzieścia minut i twórcza sesja zakończyła się niepowodzeniem. Nigdy nie napisałem w ten sposób całej powieści.

Skrajny Architekt to osoba, która w pocie czoła pracuje nad szkicem budynku, nie je, nie pije, prawie nie śpi. W końcu powstaje plan budowli, który jest stały i nawet za dziesięć lat ktoś może go znaleźć i wykorzystać. Podczas konstrukcji nie trzeba się zastanawiać nad drobnymi szczegółami, bo wszystkie znajdują się w szkicu.

Jednak, kiedy wreszcie kończy tworzenie szkicu, nagle traci zapał. Podczas budowy ziewa, dłubie w nosie, chodzi po dziesięć razy na fajkę albo kawę. On już wie, jak wygląda cały budynek. Po co się męczyć z jego budowaniem?

Żadna ze skrajności nie jest odpowiedzią dla większości ludzi. Każdy z nas ma cechy Ogrodnika i Architekta, jednak występują one w innych proporcjach.

Kiedy konewka i szkic podają sobie ręce

Teraz mam dwadzieścia trzy lata, tworzę od dziesięciu, wciąż się uczę, ale już nie popadam w żadną ze skrajności. Lubię czasami pisać na czuja, ponieważ wtedy pojawiają się bardzo ciekawe i często nieoczywiste pomysły. Jednak, gdy pracuję nad powieścią, rozwijam najpierw swojego bohatera i antagonistę. Kim są? Czego chcą? I tak dalej.

Wszyscy posiadamy cechy obu bohaterów tego artykułu, jednak każdy z nas w innych proporcjach. Niektórzy lubią wiedzieć, jak zakończy się ich historia, inni tego nienawidzą. Znajdą się tacy, którzy wiedzą wszystko o świecie, w którym piszą, ale zostawiają przypadkowi fabułę, oraz tacy, którzy wiedzą tylko, kim jest główny bohater.

Najważniejsze, abyście nie traktowali porad pisarskich jak prawdy objawionej. Praktyka czyni mistrza. Rada mojej skromnej osoby brzmi tak: bądźcie odważni i eksperymentujcie. Edukujcie się i wypróbowujcie znalezione rady, jednak nie martwcie się, jeśli niektóre z nich wam nie pasują.

Po prostu nie popełniajcie mojego błędu. Spróbujcie zrozumieć, co działa w waszej sytuacji. Nie czekajcie i już teraz wykonajcie krótki quiz, który może pomóc wam odkryć, czy silniejsze są u was cechy Ogrodnika, czy Architekta.

Jakim pisarzem jesteś — Ogrodnikiem czy Architektem?

Przy każdym pytaniu wybierz odpowiedź, która jest Ci bliższa. Nie zastanawiaj się zbyt długo.

1. Zanim zacznę pisać historię, wolę:
A) wiedzieć mniej więcej, jak się zakończy.
B) odkryć zakończenie podczas pisania.

2. Kiedy mam pomysł na bohatera:
A) najpierw chcę poznać jego charakter, przeszłość i motywacje.
B) wolę zacząć pisać i zobaczyć, kim stanie się podczas historii.

3. Gdy myślę o fabule:
A) lubię mieć zapisane najważniejsze wydarzenia.
B) wystarczy mi punkt wyjścia i ogólny kierunek.

4. Największą przyjemność podczas pisania daje mi:
A) obserwowanie, jak wcześniej przygotowany plan zamienia się w historię.
B) odkrywanie czegoś, czego sam wcześniej nie przewidziałem.

5. Jeśli utknę podczas pisania:
A) wolę zatrzymać się i zaplanować, co powinno wydarzyć się dalej.
B) wolę pisać dalej na czuja i zobaczyć, dokąd mnie to zaprowadzi.

Więcej A — bliżej Ci do Architekta.
Plan daje Ci bezpieczeństwo i kierunek.

Więcej B — bliżej Ci do Ogrodnika.
Swoboda i odkrywanie napędzają Twoją kreatywność.

Podobna liczba odpowiedzi A i B — jesteś gdzieś pośrodku.
Prawdopodobnie cenisz zarówno plan, jak i kreatywną swobodę.

Przed kolejną sesją pisania wróć do swoich odpowiedzi i spróbuj wyciągnąć z nich jeden praktyczny wniosek. Jeśli lubisz znać zakończenie historii, zanim zaczniesz pisać, spróbuj wymyślić je wcześniej. Jeśli zbyt dokładne planowanie odbiera ci frajdę z tworzenia, ogranicz plan do kilku najważniejszych punktów. Jeśli często zaczynasz na czuja i szybko się gubisz, zapisz przed pisaniem choćby prosty kierunek dalszej sceny.

Nie chodzi o to, żeby od razu zmienić cały swój proces. Wystarczy mała korekta, która pomoże ci pisać z większą swobodą albo większym poczuciem bezpieczeństwa.

Na koniec zapraszam was do komentowania oraz zapisania się do newslettera, gdzie informuję o nowych artykułach i dzielę się dodatkowymi zadaniami pisarskimi.

Dziękuję za przeczytanie tego artykułu i życzę wam powodzenia na waszej Drodze Pisarza.

Dołącz Teraz!

Zacznij swoją Drogę Pisarza już dziś. Dołącz do newslettera.

Dołącz do rozmowy

Masz swoje przemyślenia po lekturze? Podziel się nimi w komentarzu — Twoje słowa mogą pomóc innym osobom na ich Pisarskiej Drodze.

Komentarze

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.