Jak zacząć pisać własne historie – poradnik dla początkujących

Cześć wszystkim, jest mi niezmiernie miło powitać was w pierwszym artykule Drogi Pisarza. Na wstępie chciałbym się przedstawić i opowiedzieć wam, co ja tu właściwie robię i jak się tu znalazłem. Mam na imię Jakub Borkowski, jestem studentem trzeciego roku Zarządzania na Wojskowej Akademii Technicznej. W momencie pisania tego tekstu (22.06.2026) zdałem wszystkie przedmioty na uczelni i teraz przygotowuję się do obrony pracy licencjackiej we wrześniu. Lubię pływać, grać na gitarze a moim małym guilty pleasure jest czytanie mangi. Nie pytajcie mnie, ile jej w życiu przeczytałem, ale odpowiedź brzmi: o wiele za dużo. Jednak moją największą pasją, właściwie pasją życia jest pisarstwo.

Moja przygoda z tym fascynującym sposobem życia zaczęła się już dziesięć lat temu, kiedy rozpoczynałem edukację w gimnazjum. Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy rodzice kupili mi na trzynaste urodziny powieść pierwszy tom Pana Lodowego Ogrodu, przeczytałem tę książkę i uznałem, że sam chciałbym stworzyć podobne dzieło.

I oto jestem dziesięć lat później, nieco wyższy, mam nieco niższy głos i muszę się golić, jednak wciąż idę tą samą drogą, którą rozpoczął ten lubiący Minecrafta nastolatek.

Dlaczego piszę tego bloga? Ponieważ trzynastoletni Ja sam chciałby go przeczytać. Chciałby wpisać w Google hasło: „jak zacząć pisać własne historie” i móc wejść na takiego bloga jak Droga Pisarza, który zaoferuje mu mapę pisarskiej podróży. Jedną rzecz muszę podkreślić. Nie uważam siebie za genialnego pisarza, nie sądzę, że wiem wszystko o pisarstwie i że znam jedyny właściwy sposób pisania. Jestem po prostu osobą, która chce się podzielić wiedzą i doświadczeniem, które zdobyłem podczas dziesięciu lat swojej Drogi Pisarza. Tak więc nie przedłużając, zaczynajmy i pamiętajcie każda podróż zaczęła się od pierwszego kroku.

Pisanie niczym jazda samochodem

Prawie każdy z nas zaczynał kiedyś naukę jazdy samochodem. Spróbuj przypomnieć sobie ten moment, to uczucie, kiedy patrzysz po raz pierwszy do książki i w twoje oczy rzuca się dziesiątki znaków, masa różnego rodzaju zasad, w mieście inne, na autostradzie inne, mnogość części, na które składa się samochód. Właściwy poziom oleju silnikowego. Znaczenie wszystkich kontrolek i tak dalej. Już od samej teorii można było dostać zawrotów głowy, jednak później przychodziła praktyka.

Siadasz po raz pierwszy za kierownicą onieśmielony mnogością elementów w pojeździe. Tu jest dźwignia biegów, tu są lusterka, tu hamulec, tam gaz. Myślisz sobie, że nigdy w życiu, nie dasz rady wykorzystać tego wszystkiego w praktyce. W końcu przychodzą godziny jazdy praktycznej. Podczas pierwszej jesteś okropny, podczas drugiej również, tak samo podczas trzeciej i czwartej. Jednak na piątym spotkaniu, nagle dzieje się coś dziwnego, coś w twoim mózgu wyraźnie kliknęło, nagle bez zastanowienia zaczynasz zmieniać biegi, zawracać, skręcać i przyspieszać. Po następnych dziesięciu godzinach potrafisz się odnaleźć nawet na skomplikowanych, miejskich trasach.

Tak samo jest z pisaniem, składa się ono z ogromnej ilości elementów. Zawiera bohatera, który posiada konflikt zewnętrzny oraz konflikt wewnętrzny. Powinien być on lubiany lub kompetentny, lub jeszcze inny. Fabułę można napisać na milion różnych sposobów. Istnieją różnego rodzaju gatunki, każdy rządzi się własnymi prawami i własną logiką. Teorii jest dużo, bardzo, bardzo dużo, jednak, kiedy siadamy wreszcie przed pustą kartką dzieje się coś dziwnego.

W głowie pojawia się całkowita pustka. Nie ma instrukcji obsługi, nie ma kluczyka w stacyjce, nie ma osoby, która wszystko wytłumaczy. W tym artykule spróbuję wcielić się w rolę instruktora, który pokaże Ci jak odpalić Twój pisarski wóz i przebrnąć tę okropną pustą kartkę. Pierwszą rzeczą, którą każdy kierowca potrzebuje, aby odpalić swoją machinę jest paliwo, którym są historie.

Niesamowite historie życia

„Życie jest szare i nudne, nic się w nim nie dzieje, codziennie to samo”

Osoba, która wam to powiedziała, albo kłamie, albo chce wam coś sprzedać. Codzienne życie każdego człowieka jest oparte wokół takiej lub innej rutyny. Codziennie wstajemy o podobnych godzinach, jemy posiłki w podobnym czasie. Podróżujemy do pracy tym samym autobusem, tramwajem, pociągiem lub samochodem. Pracujemy podobną liczbę godzin i robimy powtarzalne czynności. To wszystko jest prawdą. Człowiek jest zwierzęciem rutyny, musi ją posiadać, aby odnaleźć się w naszym skomplikowanym świecie, jednak jednocześnie prawdą jest rzecz przeciwna.

Jak pisała Wisława Szymborska nic dwa razy się nie zdarza. Nie ma dwóch dokładnie takich samych rzeczy. Nasze życie jest pełnym bogactwem historii, bohaterów i fabuł, jednak często nie potrafimy ich dostrzec. Pewnego dnia jechałem metrem, wracałem ze studiów. Nagle w środku wagonu zaczęło się poruszenie, usłyszałem krzyki a po chwili dwójka ludzi zaczęła się bić. Trzeci próbował ich rozdzielić, jednak sam oberwał. W końcu przyszła policja i rozdzieliła walczących. 

Powiecie: „nic nowego, dzień jak co dzień”

Jednak ja powiem, że jest to świetny zalążek historii. Jedyne co trzeba zrobić to dodać odpowiedni kontekst. Z tego niewielkiego wydarzenia można stworzyć mnogość historii. Wyobraź sobie, że to ty z jakiegoś powodu zacząłeś tę walkę. Co się stanie, gdy zostaniesz rozdzielony przez policję? Co może mieć miejsce później? Może trafiasz do aresztu? I nagle historia nabiera tempa i z tego niewielkiego szczegółu powstaje fascynująca fabuła. 
Jednak wciąż możesz być nieprzekonany, możesz kręcić nosem myśląc sobie: „Ja nawet nie natrafiam na takie historie, moje życie jest tak szare i monotonne, że pies napłakał”. W takim przypadku Franz Kafka przychodzi ci z odsieczą.

Kafka uznawał swoje życie za nudne, monotonne, bez sensu, jednak potrafił przekuć tą nijakość w historie, które wytrzymały próbę czasu i stały się lekturą obowiązkową każdego miłośnika fikcji.

Najważniejsze jest to, aby pomysł na historię rezonował z Tobą emocjonalnie. Tak naprawdę temat nie ma specjalnego znaczenia, jeśli jest on dla Ciebie osobiście fascynujący. Twoja historia może opowiadać o kryzysie kończącym całe życie na ziemi, albo codziennym życiu mrówek nieważne, chodzi o to, żebyś czuł, że możesz ją pisać z wypiekami na twarz. Wreszcie zatankowaliśmy nasz pisarski wóz najlepszym paliwem złożonym z historii. Teraz czas go odpalić i zacząć prowadzić, ponieważ praktyka jest najważniejsza.

Praktyka czyni mistrza

Brzmi banalnie, prawda? Każdy z nas słyszał to stwierdzenie miliony razy. Można je znaleźć w filmikach na YouTubie, w książkach samorozwojowych, na billboardach i reklamach w telewizji. Trafiamy na nie tak często, że podchodzimy do niego z dystansem, z cynizmem, jakby był sloganem nielubianej marki. Jednak czasami prawda jest do bólu prosta.

Spróbujmy na łatwym do zrozumienia przykładzie wytłumaczyć co kryje się za tym stwierdzeniem. Wyobraźcie sobie pająka. Pająk zaczyna budować sieć, by móc łowić muchy. Za każdym razem, kiedy pracuje, tworzy kawałek nitki. Nitka zaczyna się wydłużać, aż w końcu dochodzi do punktu stycznego. Następnie buduje kolejne nici, aż powstaje sieć, która pozwala mu się posilić.

Tak samo jest z pisarstwem. Za każdym razem, kiedy siadacie do pisania i napiszecie jakiś tekst tworzycie fragment nitki. Z każdą kolejną sesją nitka staje się coraz dłuższa, aż w końcu powstaje cała sieć. W rozwijaniu umiejętności jest jeszcze jeden piękny element, praktyka pozwala pisać coraz lepiej, swobodniej i dłużej. Z każdą sesją pisanie staje się łatwiejsze i przyjemniejsze.

Jednak możecie mnie zapytać: „Kuba, jeśli jest to takie proste, łatwe i przyjemne to, dlaczego wszyscy tego nie robią?”. To bardzo dobre i ważne pytanie. Wróćmy do metafory samochodu. Macie w baku wystarczająco benzyny, odpaliliście wóz i zaczęliście nim jechać. Już czujecie, że jest dobrze, poruszacie się coraz szybciej, jednak okazuje się, że samochód ma pewną ukrytą usterkę. W hamulcu żyje złośliwy chochlik, który potrafi samodzielnie nacisnąć na pedał i spowolnić, albo nawet zatrzymać waszą naukę. Tym szkodnikiem jest perfekcjonizm.

Zabójczy perfekcjonizm

„Jestem beznadziejny”,

„Do niczego się nie nadaję”

„To, co piszę jest słabe, złe”

„[wybierz ulubionego pisarza] to to nie jest”

Brzmi boleśnie znajomo prawda?

Każdy z nas od zwykłego pracownika restauracji do prezydenta Stanów Zjednoczonych posiada w sobie potwora, złego chochlika, który ciągle szepcze nam do ucha rzeczy, które hamują nas w rozwoju. Tym złym duchem jest perfekcjonizm. Wszystkie rzeczy można zrobić lepiej, jednak żadnej perfekcyjnie. Dotyczy to ogółu ludzi na świecie.

Mistrz szachowy gra partię o mistrzostwo świata, wykonuje genialne ruchy tak głębokie i skomplikowane, że zwykłemu obserwatorowi aż kręci się w głowie. Wygrywa, zdobywa tytuł i nagrodę. Jednak potem, kiedy wraca do domu i siada przy biurku, wgrywa swą grę do komputera i system pokazuje mu „90 procent dokładności”, w pięciu różnych miejscach nie wykonał najlepszego możliwego ruchu. Nie grał perfekcyjnie, istnieją obszary, które musi poprawić. Nawet mistrzowie nie są perfekcyjni a co dopiero osoby, które zaczynają swoją przygodę z daną dziedziną, w naszym przypadku z pisaniem.

Pierwszą cechą perfekcjonizmu jest porównanie. Kiedy czytamy książkę wszystko wydaje się takie łatwe i proste. Autor skacze ze sceny do sceny utrzymując nienaganną strukturę. Maluje niezwykłe opisy, tworzy niesamowitych bohaterów, których pamięta się na lata. Następnie osoba zakochana w literaturze siada i zaczyna pisać. Nagle okazuje się, że zdania są krzywe, bohaterowie chaotyczni a fabuła trzyma się na gumie do żucia. Znikąd pojawia się potwór, zaczyna szeptać do ucha, że piszący jest beznadziejny, innym przychodzi to z taką łatwością, a początkujący twórca ślęczy nad kartką godzinę, jednak udaje mu się tylko napisać sto słów. Najważniejsze jest zrozumienie, że kłopotem nie jest początkujący tylko osoba do której się porównuje.

Ujmijmy to w ten sposób. Czy porównuje się wiedzę osoby, na trzecim roku fizyki kwantowej z dzieckiem, które skończyło trzecią klasę podstawówki? Nie! Ponieważ chłopiec lub dziewczynka z podstawówki, musi dopiero przejść drogę, którą przebył student na studiach. Tak samo jest z pisaniem, kiedy zaczynasz to robić, masz jeszcze przed sobą drogę do stania się mistrzem.

Drugą cechą perfekcjonizmu jest skupienie się na nieistotnych detalach. Może tobie również to się zdarzyło. Siadasz przed kartką i nagle potwór w twojej głowie szepcze ci do ucha. „Przecież nie wiesz, czy mrówka jest przez zwykłe u czy przez ó kreskowane. Kiedy stawia się przecinki, chyba były przed, że, aby, ponieważ, jednak czy znajdowały się przed albo. Nie wspominając, że nie masz pojęcia jak poprawnie sformułować dialog…” I tak dalej, głos nakręca się coraz bardziej, aż w końcu nie piszesz nic i wracasz do innych obowiązków z poczuciem winy, że nic nie zrobiłeś. Mi się to zdarzyło wiele razy.

W takim przypadku mogę zaproponować radę, którą dostałem, kiedy uczyłem się grać na gitarze: „Kiedy popełnisz błąd podczas gry na gitarze, graj dalej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że słuchający nawet go nie zauważyli. Najgorsze co można zrobić to zatrzymać się w środku piosenki”. Historia zawarta w scenie, opowiadaniu lub powieści może być zrozumiana i dobrze odebrana pomimo błędów znajdujących się w samym tekście.

Na koniec tej części artykułu, chciałbym zaproponować wam pytanie, z pomocą którego można pokonać perfekcjonizm. Po przeczytaniu swojego tekstu, zadajcie sobie pytanie i spróbujcie na nie szczerze odpowiedzieć: „Jaką pozytywną lekcję mogę wyciągnąć z tej pisarskiej próby?”
W takim razie mamy już nasz pisarski samochód, załadowaliśmy go paliwem z historii, powoli jedziemy po otwartej drodze i wiemy, jak sobie poradzić z chochlikiem żyjącym w naszym hamulcu. Teraz zbierzmy wszystkie elementy w całość, abyśmy mogli wrzucić pisarski drugi bieg.

Twój pierwszy krok na drodze pisarza

Każdy wielki pisarz i każda wielka pisarka zaczynali kiedyś swoją pisarską drogę. Niektórzy z nich rozpoczynali, kiedy byli dziećmi a inni w momencie, gdy byli dojrzałymi mężczyznami lub kobietami. Wszyscy wsiedli do naszego pisarskiego wozu po raz pierwszy i byli onieśmieleni mnogością zasad i technik. Wielu z nich z nich podczas swojej pierwszej próby jazdy rozbiło wóz albo spowodowała wypadek tworząc tak zły, głupi, chaotyczny tekst, że nie dało się zrozumieć co było w nim napisane. Jednak nie poddali się i próbowali dalej. Najpierw odnaleźli historie, które z nimi rezonowały. Potem znowu odpalili swój pojazd. Wreszcie każdy z nich zmierzył się ze swoim własnym złym chochlikiem perfekcjonizmu, który hamował ich naukę.

Najważniejsze, że żaden z nich nie posiadał dokładnej mapy, która pokazywałaby idealną drogę podróży. Mieli jedynie kompas, którym nimi kierował. Czasami zbaczali z kursu. Czasami jeździli w kółku, ale najważniejsze, że wciąż parli przed siebie, nigdy się nie zatrzymując. A teraz twoja kolej, nie czekaj na moment inspiracji. Zacznij już teraz wykonując proste zadanie.

Na początku stań przed lustrem i powiedz na głos pięć razy „Jestem w stanie pisać”. Następnie weź zeszyt A5 i zapisz jedną kartkę opowiadając jak ci minął dzień (w przypadku, gdy posiadasz tylko zeszyt A4 zapisz pół strony, ważne, żeby tekst był napisany na papierze). Jeśli piszesz rano opowiedz o dniu wcześniejszym. Nie zastanawiaj się głęboko nad tym co piszesz. Może to być proste „Wstałem, zjadłem śniadanie poszedłem do pracy…” nieważne. Następnie na drugiej stronie zapisz pytanie: „Jakie dwie rzeczy podobały mi się w tekście, który właśnie napisałem/łam?”. Zastanawiaj się tak długo, aż je znajdziesz. Mam nadzieję, że to pierwsze proste ćwiczenie pomoże ci wykonać pierwszy krok na Twojej fantastycznej Drodze Pisarza.

Dołącz Teraz!

Zacznij swoją Drogę Pisarza już dziś. Dołącz do newslettera.